olinka - * * * [jest jeden czas]
***
jest jeden czas
ten czas nie ominie
szukamy
zrywamy
i tak odsłoni
odległość
szczytu do ziemi
od wiary do nirwany
potem
wzywać już tylko żywioły
wołać
wołać
***
Zbliż się do twarzy
z dłońmi przyjaznymi
przyłóżmy palce do ust
paznokcie niech wydrą
resztkę słów
dawno zakazane sobie
to będzie nasz dom
opleciony twardym drzewem
z liśćmi wysuszonymi od żaru
oplotę cię nimi
tak że powietrze zastygłe w nas
będzie drgać jak w upale
zbliż się do mej twarzy
z dłońmi przyjaznymi
przyłóżmy palce do palców
czoło do czoła
niech wgryzą sie w konary
zbiżę się do twej twarzy
przyłożę usta do ust
a kiedy zadrżą
wydobędziemy
z nich szepty
jakby ulecieć znich miały
w cisze murów naszego domu
i tkwić tam
każdej nocy
każdej nocy
jest jeden czas
ten czas nie ominie
szukamy
zrywamy
i tak odsłoni
odległość
szczytu do ziemi
od wiary do nirwany
potem
wzywać już tylko żywioły
wołać
wołać
***
Zbliż się do twarzy
z dłońmi przyjaznymi
przyłóżmy palce do ust
paznokcie niech wydrą
resztkę słów
dawno zakazane sobie
to będzie nasz dom
opleciony twardym drzewem
z liśćmi wysuszonymi od żaru
oplotę cię nimi
tak że powietrze zastygłe w nas
będzie drgać jak w upale
zbliż się do mej twarzy
z dłońmi przyjaznymi
przyłóżmy palce do palców
czoło do czoła
niech wgryzą sie w konary
zbiżę się do twej twarzy
przyłożę usta do ust
a kiedy zadrżą
wydobędziemy
z nich szepty
jakby ulecieć znich miały
w cisze murów naszego domu
i tkwić tam
każdej nocy
każdej nocy
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza: